Ferie w Klubie Kliny – dzień czwarty

W czwartek wyprawiliśmy się do Muzeum Przyrodniczego – w sumie chyba mało znanego, tymczasem bardzo ciekawego. Oglądaliśmy zgromadzone tu liczne okazy, między innymi legendarnego nosorożca włochatego ze Staruni, głaskaliśmy kameleona i uczestniczyliśmy w warsztatach, poświęconych fascynującemu światu pająków. Ich głównym bohaterem, a właściwie bohaterką była Misia, czyli Ptasznik chilijski. Wyglądający groźnie, lecz w rzeczywistości bardzo łagodny, w co zresztą dość trudno było uwierzyć. Nie zabrakło śmiałków, którzy odważyli się pozwolić kosmatemu stworowi wpełznąć na ich rękę. Jest duża szansa, że uczestnicy tych zajęć po powrocie do domu na widok pająka zamiast krzyknąć z przerażeniem: „O Boże, pająk!”, powiedzą: „Spokojnie, to tylko Zyzuś tłuścioch”. Albo Nasosznik trzęś czy Sidlisz piwniczny…