Cohen, Zembaty, Skibiński, Taraszka…

Nie prowadzimy dokładnych statystyk, ale kto wie, czy w ten sobotni wieczór nie padł rekord frekwencji na koncercie w naszym klubie. W każdym razie było blisko. A wszystko za sprawą magnetycznego oddziaływania nazwiska Leonarda Cohena. Licznie zgromadzona publiczność wysłuchała kilkunastu niezapomnianych pieśni zmarłego niemal dokładnie przed rokiem artysty w tłumaczeniu Macieja Zembatego i wykonaniu Wojciecha Skibińskiego i Krzysztofa Taraszki. A na koniec wspólnie odśpiewaliśmy słynne Hallelujah…